goodbyemyloverrr
 
patrycja12: Dlaczego wszystko obraca się przeciwko mnie? Bo sama jestem przeciwko
sobie. Niszczę się systematycznie, nie daję sobie żadnej szansy.
Dokonuję okrutnego mordu na sobie.
Dlaczego trzeba kłamać? By robić to, na co ma się ochotę, a dorośli
nie pozwalają, oni w ogóle nie orientują się, co się z nami dzieje.
Do dupy to wszystko. Kiedyś pójdę na złoty strzał albo się powieszę.
I zamkną moje marne zwłoki w białej trumience.
Dlaczego w białej?
Dużo tu nas, jeszcze mylą mi się imiona. Ludzie jak ludzie, trochę
hipów, ale większość to narkomani z przekonania. Bez życia,
zmarnowani, smutni. Rozmowy tylko o ćpaniu, wspomnienia. Rzadko się mówi
o planach na przyszłość. Tutaj nie ma przyszłości. Trzeba przetrwać
teraźniejszość na odwyku, by później znowu iść w Polskę i zatracić
się w ćpaniu, w narkotycznym śnie.
img98204.street-fashion.242347.jpg
 

kayabmw
 
Zrób sobie fajną bluzkę.Znajdź w szafie starom bluzkę lub koszulkę.Będzie ci jeszcze potrzebna farba do tkanin (ok.11zł na Allegro.pl)i pędzel.
:)
Robi się ją prosto wystarczy namalować na bluzce lub koszulce(w zależności od tego co wybrałaś) i na malować wielkie serce.;)Możesz umieścić w sercu napis np.love,you :D
 

tymbarkowa16
 
TyMbaRkoWax3:
Od zawsze obiecuję sobie, że będę grzeczna. Będę przestrzegać zasad obowiązujących w moim wieku. Nie będę przeklinać, pyskować, kłamać.Okej, ale ku*wa od jutra! ;d
 

werciaa1441
 
ImWithYou . <3: Była lekcja polskiego . Nie potrafiłam skupić się na lekcji , tylko ciągle w myślach powtarzałam sobie refren piosenki 'ona jest kurwą' , który idealnie pasował do tej szmaty ,  . Nagle kichnęłam , a polonistka odparła: 'prawda, cokolwiek sobie pomyślałaś'. Stwierdziłam , że jednak nauczyciele umieją czasem poprawić humor . ;)
 

ketrin
 
Domi$$: I LOVE REAGGE .........
  • awatar ` Be happy ?` ;* ♥: `.Super ;* Zapraszam do siebie. Liczę na komentarze + jak ci się podoba dodaj do obserwowanych i znajomych <3.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

ruda-mysz
 
Ruda Mysz: Pierdół kilka bo mam ochotę sobie pogadać po długim dniu.

Dzień dla mnie się rozpoczął punkt 6 rano, nic fajnego tym bardziej, że wyjście z ciepłego łóżka gdy wszędzie indziej zimno to nic miłego, najchętniej budzik wrzuciłabym szczurom do klatki na pożarcie a sama zakopała się pod poduszkami i udawała, że alarm nie dotyczy mnie tylko kogoś innego.
Potem dane mi było znowu poczuć niesamowity klimat spóźniających się pociągów, bo przecież polskie pociągi nie funkcjonują przy temperaturach minusowych. Pociąg, żeby było śmieszniej-pospieszny raczył mieć opóźnienie 60 minut. Musiałam w -20 czekać pół godziny na szynobus którym dzielnie dotelepałam ('dotelepałam' to dobre słowo, telepałam się z zimna a sople z nosa mi zwisały przez całą drogę. chyba ogrzewanie w tym szynobusie siadło) się do mej kochanej szkoły.

Powrót był chyba jeszcze bardziej ciekawy.Jechałam z dość dziwnym przypadkiem ludzkim. Gość jak dąb, 2 metry wzrostu, telewizory pod pachami, mięśniak niezły, wparował do przedziału minutę przed odjazdem i raczył poinformować wszystkich siedzących w tymże przedziale głośnym "o kurwa! zdążyłem". Po tych słowach stanął na środku wagonu i zaczął spać. Nazwałabym to nawet hiperwentylacją. I to tak głośną, że wszyscy świadkowie tegoż widowiska zaczęli parskać śmiechem. Dziewczyna siedząca przede mną była akurat w trakcie rozmowy przez telefon, usłyszałam jak szeptem mówi do swojej koleżanki 'cicho bądź chwilę, słuchaj!" (i tu dyskretnie podsuwa bliżej głośnik słuchawek żeby lepiej było słychać te dziwne odgłosy) "słyszałaś to? słyszałaś? zaraz ci napiszę co to było, powiedzieć nie mogę bo stoi koło mnie" :D.

I tenże dziwny człowiek zajął miejsce niedaleko mnie, także zapewnioną rozrywkę miałam na całą podróż. Po 10 minutach ów jegomość krzyknął na cały wagon "jezu ludzie! wam tu nie gorąco?! jak nam tu grzać zaczną to normalnie umrzemy z gorąca!". Dodam tylko, że wszyscy siedzieli w kurtkach...
Ściągnął bluzę, został w dość skąpej koszulce, rozwalił się na siedzeniu, wiercił się, kręcił.. Wstał, zaczął coś przy spodniach majstrować... przysięgam, myślałam, że zaraz je ściągnie! na szczęście wyjął tylko telefon. Potem zaczął łazić po przedziale w jedną i drugą stronę. Zdziwiłam się, że nie wydeptał dziury w podłodze jak bohaterowie kreskówek. Podszedł do mojego okna i próbował je otworzyć o.O no co jak co ale otwierania okna przy -20 stopniach w rozpędzonym pociągu nie zniosę... Bóg chyba wyczuł,że miałam już niezły wianuszek bluzg na końcu języka i zamroził okno tak, że nie dało się go otworzyć. Na szczęście, bo nie raczyłabym za siebie gdybym poczuła tą odświeżającą bryzę świeżego powietrza na twarzy...

i tak oto się w domu znalazłam, wymarzłam za wszystkie czasy, także pierwsza rzecz po jaką sięgnęłam będąc w domu to gorąca czekolada :3


DSC_0247.jpg


koniecznie z dodatkiem tego:

DSC_0252.jpg


mniam :3

to se pogadałam :D
dotrwała/eś do końca? gratuluję :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (10) ›